piątek, 21 lipca 2017

Z serii za kierownicą: Widzisz? Reaguj! Nie pozwól na bezsensowne cierpienie!

Witajcie Kochani!


Chciałabym Wam opowiedzieć jaka sytuacja niedawno spotkała mnie i mojego chłopaka na drodze nieopodal dużego miasta.

Skręcaliśmy w jedną z dróg położonych na peryferiach miasta, nieopodal lasu. Na przeciwległym pasie ruchu, wyłonił nam się zatrzymany pojazd z włączonymi światłami awaryjnymi. Okazało się, że kierowca potrącił młodego jelenia uszkadzając swoje niespełna dwutygodniowe porsche o wartości około 200 tysięcy. Oczywiście zatrzymaliśmy się, zapytaliśmy się czy wszystko w porządku. Kierowca porsche nie uległ obrażeniom, za to był bardzo zdenerwowany. Trzeba go pochwalić za to, że nie oddalił się z miejsca wypadku oraz powiadomił odpowiednie służby o zdarzeniu narażając się tym samym na mandat. Nie był dla niego też obojętny los biednego zwierzęcia. Niestety młody jelonek nie miał tyle szczęścia - zauważyłam u niego złamanie otwarte jednej z kończyn.

Co robić w takiej sytuacji?
O rannym zwierzęciu można powiadomić jeden z poniższych organów:
  1. Policję - która przekaże tę informację odpowiednim służbom,
  2. Straż Miejską - która przekażę tę informacje służbom weterynaryjnym odpowiadającymi za reagowanie w takich sytuacjach na danym obszarze,
  3. Straż Gminną lub Zarząd Dróg Wojewódzkich,
  4. Sztab kryzysowy,
I POINFORMOWAĆ, ŻE NA DRODZE JEST RANNE ZWIERZĘ!
Nie bądźmy, obojętni! Nie pozwólmy, aby zwierzęta cierpiały bezsensownie bez nadziei na przeżycie. To żywe istoty, które odczuwają ból tak samo jak my.

Po naszej ingerencji po pewnym czasie powinny pojawić się służby weterynaryjne, które ocenią stan zwierzęcia i podejmą decyzję o leczeniu bądź skróceniu jego cierpień poprzez uśpienie. Nie oszukujmy się jednak, to nie karetka pogotowia, która zazwyczaj szybko pojawia się na miejscu zdarzenia... Możemy także podjąć decyzję o samodzielnym transporcie zwierzęcia do placówki weterynaryjnej mającej podpisaną umowę z daną gminą. Leczenie zwierzęcia w takiej sytuacji będzie nieodpłatne.

Powiadamianie służb o potrąconych zwierzętach lub już martwych jest BARDZO ważną sprawą. Takie martwe lub nie mogące poruszać się zwierzę leżące na środku drogi stanowi zagrożenie bezpieczeństwa na drodze i może być przyczyną poważnych wypadków! W takiej sytuacji można zadzwonić choćby pod numer 112, a tam nasza informacja zostanie przekazana dalej.

Na myśl nasuwa się także stwierdzenie, że w takich przypadkach odpowiedzialność przypisuje się innym: "Na pewno ktoś już zadzwonił", "Po co kogoś powiadamiać? Przecież na pewno ktoś inny zadzwoni". Odpowiedzialność zbiorowa to najgorsza możliwa przypadłość społeczeństw: jeśli odpowiedzialni są wszyscy - to tak naprawdę nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności.

Nie będę się rozwodzić nad tym, że zdecydowana większość mijających nas samochodów, nawet na chwilę nie zatrzymała się, aby zapytać się, czy wszystko w porządku z kierującym uszkodzonym pojazdem, a niektóre wręcz bagatelizowały obecność zranionego zwierzęcia leżącego na poboczu drogi przejeżdżając zaledwie kilkanaście centymetrów od niego i narażając go na dodatkowy stres...

Uważajcie na drogach i nie bądźcie obojętni, bo Wasz jeden telefon może zmienić czyjeś życie, a przede wszystkim je uratować

Pozdrawiam


1 komentarz:

  1. Z tego, co czytałam kiedyś na różnych forach, to zajęcie się potrąconym zwierzęciem nie jest takie proste... Panuje potworna spychologia między poszczególnymi instytucjami i chyba najlepiej szukać pomocy w jakiejś lokalnej fundacji, która podpowie, co realnie można zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń